Krywań zdobyty

krywa

2 sierpnia b.r. (w sobotę o świcie) liczna grupa ruszyła by zdobyć górę  Krywań – (2494 m n.p.m.) której szczyt usytuowany jest w południowo-zachodniej części Tatr Wysokich po stronie słowackiej

Po przejechaniu autobusem niecałych 3h wysiedliśmy na parkingu przy Szczyrbskim Jeziorze (Šťrbské Pleso) – to właśnie z tego miejsca rozpoczyna się nasza wycieczka.

Wybieramy czerwony szlak, który wiedzie nas najpierw brzegiem jeziora a następnie na szeroką i wygodną asfaltową drogę. Po pewnym czasie wchodzimy w las. Po pól godzinnym marszu mijamy z prawej strony żółty szlak prowadzący z Furkotnej Doliny.Przekraczamy mostkiem Furkotny Potok, a następnie Biały Wag i dochodzimy do Jamskiego Stawu. Tutaj robimy pierwszy przystanek by w zjeść drugie śniadanie. Nie ma jednak co się rozsiadać dlatego dość szybko wracamy na szlak i rozpoczynamy właściwą wędrówkę. Lekką, spacerową ścieżkę zamieniamy na bardziej pionowe podejście aż przekraczamy boczne ramię Krywania a naszym oczom ukazuje się wspaniały widok na dwa regiony Słowacji: Spisz i Mikulasz.

Teraz tylko małe podejście po skałach i dochodzimy do miejsca gdzie nasza droga łączy się z niebieskim szlakiem. Następnie już za niebieskimi znakami idziemy w górę po kamiennych schodach w kierunku Małego Krywania. Tu robimy sobie drugi postój. Jest czas na zdjęcia, łyk wody i ustabilizowanie oddechu.

Idziemy w górę po kamiennych schodach, jest już troszeczkę trudniej, bo miejscami trzeba sobie pomagać rękami. Dużym utrudnieniem jest dość spora ilość ludzi oraz brak wyraźnych znaków i jednej, jednoznacznie wyznaczonej ścieżki. Brak też uchwytów i łańcuchów dlatego trzeba zachować dużą ostrożność.

W końcu docieramy na szczyt, z którego roztaczają się wspaniałe widoki.  Ponieważ pogoda jest bardzo słoneczna a widoczność idealna możemy bez przeszkód podziwiać szczyty Tatr Wysokich m.in. Mięguszowieckie, Rysy, Wysoką, Łomnicę oraz Lodowy a także widoczne w oddali Trzy Korony (Pieniny) czy Turbacz (Gorce).

Droga powrotna to dość wąski i kręty szlak zielony. Większość trasy prowadzi przez kamienie  a następnie wystajace korzenie drzew. Po drodze mijamy dróżkę prowadzącą do zrekonstruowanego bunkra partyzanckiego – nikt się jednak nie zatrzymuje. Wszyscy jednogłośnie stwierdzają że może innym razem uda się zwiedzić tą turystyczną atrakcję. Po 9h wędrówki, wszyscy zmęczeni ale szczęśliwi, przybywają na parking, gdzie czeka na nas autobus. Można wracac do domu.

Opracowanie i zdjęcia: Joanna Mitis

 

Print Friendly